Wzmocnij siebie

Jak zmienić nawyk zamartwiania się?

„Umysł sam przez się może zamienić niebo w piekło i piekło w niebo”.

Te słowa Johna Miltona doskonale oddają to, co robi z nami i naszym życiem zamartwianie się.

Nie ważne, ile masz na koncie, gdzie pracujesz, lub mieszkasz. Tendencje do nadmiernego pielęgnowania zmartwień ma każdy z nas.

Niestety nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, ile złego nadmierne negatywne myślenie, może uczynić w ich życiu.

Zmartwienia potrafią zabić

Przyjrzyjmy się najpierw etymologii słowa „zmartwienie”, „martwić się”. Na pewno zauważasz, że wybrzmiewa tam mocno człon „martwy”.

Nasz język tym słowem doskonale oddaje to, co robią z nami właśnie zmartwienia – „zabijają” nas. Może nie fizycznie (choć nadmierny stres z nimi związany jest dla zdrowia bardzo szkodliwy).

Ale na pewno uśmiercają naszego ducha, odbierają zapał i chęć do działania.

Ciągle martwiąc się, pozbawiamy energii przede wszystkim siebie, ale też i innych.

To samo tyczy się osób z naszego otoczenia, które swoim nadmiernym przejmowaniem się, odbierają nam radość do życia.
W przeciwieństwie do osób pełnych energii i entuzjazmu, które nas motywują.

Sam więc widzisz, jak ważne jest, aby zwłaszcza w takich trudnych chwilach, otaczać się odpowiednimi osobami.

Co „daje” zamartwianie się?

Wiesz już, co kręcenie czarnych scenariuszy Ci odbiera – werwę i chęć do działania. Nie pozostaje jednak po tym próżnia, bo zamiast energii, „otrzymujesz” życie pełne lęku, niepokoju, stresu.

Zaczynasz odbierać je, jako udrękę, tracisz nadzieję na poprawę sytuacji, czujesz zniechęcenie do jakiegokolwiek działania.

W związku z tym przestajesz dostrzegać rozwiązania, bo ta ciągła niepewność odcina Ci zdolność racjonalnego myślenia.

Sam widzisz, z ciągłego martwienia się, sprawdzania wiadomości po 100 razy dziennie, nie rodzi się nic dobrego. Jedyne, czego możesz oczekiwać, to permanentne wejście w taki stan.
Potem nie będziesz już potrzebował nawet wojny, aby czuć ciągle napięcie i stres, bo zaczniesz martwić się dosłownie o wszystko.

Czarne scenariusze, jakie kreujesz, tworzą wokół Ciebie złą energię, która na dobre może zahamować Twój wzrost i rozwój.

Nie idź tą drogą!

Wzmocnij Wewnętrzną Siłę

KLIKNIJ TU i Sprawdź najbliższe terminy 5-dniowego warsztatu online.

Z nawykowego zamartwiania się można się wyleczyć

Nie chcę, żeby ten wpis Cię przytłoczył, ale musiałam pokazać Ci na początku wszystkie możliwe konsekwencje kręcenia czarnych wizji, żeby Cię przed tym przestrzec. Niech Cię to jednak totalnie nie pogrąży w smutku, a stanie się punktem zwrotnym do zmiany na lepsze. Z zamartwiania się o wszystko można się wyleczyć, zaraz Ci powiem jak.

 

Zaopiekuj się swoimi emocjami

Zanim będziesz mógł zająć się swoimi emocjami, dobrze jest najpierw je wszystkie ponazywać. Zapytaj więc siebie: „Czego konkretnie się boję”? „Co teraz czuję”? Niech Twoja odpowiedź będzie szczera. Przyjmij teraz te emocje. Takie zatrzymanie się nad sobą, zastanowienie, niewątpliwie bardzo pomaga wyjść ze stanu ciągłego zamartwiania się.

Najgorsze, co mógłbyś zrobić, to zamrozić swoje emocje, lub wręcz im zaprzeczyć, nie tędy droga.

 

Zaakceptuj to, co się dzieje

Akceptacja tego, jaki jest świat, tego, że nasze życie jest nieprzewidywalne, są kamieniem milowym na drodze do uleczenia. Pozwól sobie na uśmiech, na zmianę tematu.
Nie bój się, że ktoś pomyśli, że jesteś nieczuły, bo nie mówisz ciągle o wojnie i uchodźcach.

Każdy ma prawo i obowiązek do dbania o siebie i swój dobrostan.

Możesz tu obrać albo drogę ofiary, która bezwolnie poddaje się temu całemu złu albo drogę działania. Wtedy z wyższą energią mierzysz się z tym, co Ci dzień przynosi.

 

Skup się na działaniu i zadbaj o swoją dobrą energię

Działanie wyciąga z dołka emocjonalnego. Nie chodzi więc tu tylko np. w obecnej sytuacji, o pomoc potrzebującym. Jeśli oczywiście to da Ci poczucie spokoju, to jak najbardziej pomagaj. Do tego też Cię bardzo zachęcam!

Mówiąc jednak o działaniu mam też na myśli coś innego. Podczas gdy niesiesz pomoc innym, powinieneś zatroszczyć się też o siebie.
Tylko mając wysoki poziom energii, będziesz mógł realnie nieść pomoc.
Zatem jeśli czujesz przytłoczenie zmartwieniami, nie bój się wyjść na spacer, czy nawet na chwilę gdzieś wyjechać.

Umów się na rozmowę o głupotach z kimś bliskim i ciesz się chwilą.

To samo tyczy się Twojego samopoczucia. Czujesz, że potrzebujesz popłakać – płacz, czujesz, że chcesz pogadać – zrób to.

Działanie w kierunku zmniejszenia napięcia emocjonalnego pomoże Ci zachować trzeźwość umysłu i po prostu lepiej funkcjonować.

Pamiętaj, pomoc jest ważna, ale musisz też żyć swoim życiem, które przecież się nie zatrzymało.

Sama tak robię i to działa. Z pewnością widzisz u mnie treści dotyczące Ukrainy, przeplatane merytorycznymi rzeczami. Robię tak po pierwsze dla swojego własnego zdrowia psychicznego, a po drugie dla Twojego też. W końcu wyjście z nawykowych zmartwień jest także formą samorozwoju.

Obejrzyj film w temacie artykułu TUTAJ

Zastosuj „dietę niskoinformacyjną”


Wiem, że trudno Ci wytrzymać, żeby nie sprawdzić kolejnych doniesień z frontu. Dla swojego dobra proszę Cię jednak ogranicz to.

Zwłaszcza jeśli masz dzieci, które chłoną wszystko jak gąbka i rzeczy, które dla Ciebie są trudne, dla nich mogą wręcz stać się traumą.

Z pewnością nie będzie to łatwe, ale ograniczenie informacji wyjdzie Ci tylko na zdrowie.

W dziennikach publikowane są negatywne w większości informacje ze świata.

Pamiętaj też, że gdy już chcesz się czegoś dowiedzieć, szukaj rzetelnych źródeł.

Dzisiejsza walka ma na celu rozchwianie emocjonalne też nas, pozbawienie energii poprzez poczucie beznadziei, jaką niesie ze sobą dezinformacja.

Nie możemy się temu poddawać.

 

Pielęgnuj wdzięczność

Może wydaje Ci się nie na miejscu, radość ze słonecznego dnia, z czasu z dziećmi, podczas gdy nasi sąsiedzi walczą o życie.

Tak, to jest trudne, bezsprzecznie.

Mimo to, proszę, ciesz się tym. Szukaj tych małych iskierek nadziei każdego dnia, bo tylko wtedy wniesiesz pozytywną energię w świat.

Pomyśl sam, żołnierze, którzy teraz walczą za swój kraj, nie potrzebują naszych łez i narzekania.

Im potrzeba uśmiechu i nadziei, wiary w to, że wszystko będzie dobrze.

Dlatego naucz się cieszyć i doceniać to co masz, żeby potem móc to nieść dalej.

Wracając do słów Johna Miltona, rób wszystko, aby Twój umysł zamieniał piekło zamartwiania się, w niebo działania i pozytywnej energii.

ŻYJ!

kariera

Jak szukać pomysłu na siebie?

5 strategii, aby znaleźć pomysł na siebie

Ile razy zdarzyło Ci się, że wracając po pracy, miałeś nieodpartą chęć zmiany.

Niby dobrze Ci się pracuje, ale ciągle czujesz, że to nie to. Bierzesz więc do ręki kartkę, żeby spisać plan na „nowe lepsze życie” i… nic… Kompletnie nie masz pomysłu na siebie.

Chcesz zmiany, ale nie wiesz, jak się za to zabrać?

Dzisiaj podpowiem Ci 5 strategii, które Ci w tym bardzo pomogą.

Gotowy?

Strategia I – wizualizacja

Posłużę się cytatem z pewnej bajki: Użyj mocy wyobraźni i zobacz, jak zmienia się Twoje życie!

Wszystkie metody związane z wizualizacją bardzo mocno pomagają w określeniu celu, do jakiego dążysz. A kiedy już wiesz, czego chcesz, o wiele łatwiej będzie Ci zaplanować kolejne kroki, aby to osiągnąć.

Zatem usiądź wygodnie. Odpręż się i wyobraź sobie swój idealny dzień w wymarzonej pracy.

Co robisz?

Z kim pracujesz?

Jakie zajęcie w tej pracy sprawia Ci największą frajdę?

To wszystko jest na wyciągnięcie Twojej ręki, pod warunkiem że sobie uświadomisz swoje potrzeby.

Oczywiście, to nie przyjdzie ot tak, ale daj sobie czas i przestrzeń, aby zastanowić się nad tym, o czym tak naprawdę marzysz.

Strategia II – dziecięce marzenia-dorosłe pasje

My, dorośli, często patrzymy na dziecięce marzenia z przymrużeniem oka. Ale przysłuchaj się dzieciom, z jaką pasją potrafią opowiadać o swojej wymarzonej pracy.

Aż czasem można im tego entuzjazmu pozazdrościć. Spróbuj sięgnąć pamięcią do swojego dzieciństwa.
Kim chciałeś zostać?
Jaka praca Ci się marzyła?

 

Warto wrócić też do rzeczy, które kiedyś sprawiały nam frajdę, które robiliśmy z pasją. Zastanów się, w czym czujesz się naprawdę dobrze?

Co lubisz robić i co przychodzi Ci z łatwością?
Może akurat w tych rzeczach kryje się Twój sposób na siebie?
Warto spróbować i się przekonać.
Nic nie tracisz, a zyskać możesz wiele.

Strategia III – słuchaj siebie

Zaplanuj rozwój kariery

Być może często w szukaniu sposobu na siebie, podświadomie kierujesz się do innych.

Prosisz o pomoc i radę.

O ile traktujesz to jako wsparcie na drodze zmiany, to wszystko jest w porządku.

Gorzej, jeśli przez takie działanie oddajesz stery swojego życia w ręce innych.

Z tego niestety rodzi się tylko frustracja i brak zadowolenia z (nie)własnych wyborów.

 

Wsłuchaj się w siebie.

W swoje potrzeby.

Tylko w taki sposób będziesz miał świadomość, że Twoje myśli, decyzje, działania płyną z Ciebie, a nie są czyjeś.

Znajdź lepszą pracę

Zaprojektuj Drogę Zawodową

Kliknij i Sprawdź kiedy startuje najbliższa edycja PRogramu - nie przegap swojej szansy

Strategia IV – poszerz swoje horyzonty

Zaplanuj rozwój kariery

W swojej pracy spotykam wiele osób, które mają bardzo sztywne ramy, jeśli chodzi o zmiany w życiu, czy zmiany zawodowe. Boją się porażki. Boją się dodatkowego wysiłku.

To nieodłączne, gdy musimy zająć się czymś, czego nie znamy.

Ale tylko w wysiłku rodzi się coś wartościowego. Kiedy szukasz sposobu na siebie nie ograniczaj się tylko do tego, co już wiesz, czy na jakim stanowisku pracujesz.

Wspaniałą kopalnią inspiracji jest śledzenie trendów zawodowych. Wiele profesji odchodzi w niepamięć. Równie dużo nowych się tworzy.
Zobacz, co robią inni ludzie.
Jakie nowe zawody stają się popularne.
Przed Tobą jest mnóstwo możliwości.
Wystarczy, żebyś tylko po którąś z nich sięgnął.

Więcej o zawodach przyszłości przeczytasz w artykule TUTAJ.

Strategia V – pasja może być pracą

znajdź pracę marzeń

Pamiętam, jak na konsultację do mnie przyszła pewna osoba po 50. Wydawałoby się, że w takim wieku człowiek jest już „za stary” na jakieś zmiany. I mimo że ta osoba pracowała wiele lat w bankowości, czuła, że chce czegoś innego. Jej pasją od zawsze były rośliny. Podczas naszych spotkań udało nam się stworzyć idealny plan działania. I wyobraź sobie, że w przypadku tej osoby pasja, do której wróciła po latach, stała się jej pracą – zrezygnowała z bankowości na rzecz hodowli roślin!

 

Wiem, że brzmi to wręcz nierealnie, ale to autentyczny przykład. Jestem pewna, że Ty też masz wiele pasji. Zastanów się więc, którą z nich mógłbyś wykorzystać w pracy, lub którą z nich mógłbyś zamienić na swoją pracę. Praca z pasją i pasja jako praca to słowa, które wcale nie muszą się wykluczać, za to mogą wspaniale się uzupełniać.

Co sądzisz o tych strategiach?

Która najbardziej do Ciebie przemawia?

A może jakąś już u siebie stosujesz?

Podziel się w komentarzu i stań się inspiracją dla innych.

Zmiana naprawdę jest możliwa!

Znajdź pracę wymarzoną

Praca idealna, czyli jaka?

Na pewno znasz powiedzenie „lepsze jest wrogiem dobrego”.

Możemy je śmiało przekształcić na „idealne jest wrogiem dobrego”. Wiele osób szuka pracy idealnej, może nawet i Ty chcesz ją mieć.

Ale czy taka praca istnieje? A jeśli tak, to w jaki sposób ją znaleźć?

W dzisiejszym wpisie zastanowimy się nad tym wspólnie.

Czy praca idealna istnieje?

Kiedy myślimy o idealnym miejscu pracy, często jawi nam się ono jako jakieś mityczne stworzenie, niczym Yeti.

Też tak masz?

Niby wszyscy o nim słyszeli.

Co poniektórzy twierdzą, że go widzieli.

Wielu szuka, ale niewielu znajduje. Z pracą bywa podobnie.

 

Często myśląc o idealnej pracy, wyobrażamy sobie, że jest to miejsce sielskie, gdzie z pewnością nie będziemy mieć żadnych kłopotów, ani trudnych sytuacji.

Pewnie czytając to teraz, widzisz, że taki ideał jest nierealny.

Dlatego łatwo odpowiedzieć sobie na to pytanie – praca idealna w 100% nie istnieje, bo nawet w najbardziej przyjaznym miejscu zdarzają się jakieś elementy trudne.

Zgodzisz się z tym?

 

W życiu, aby coś osiągnąć, potrzebny jest konkret.

Ideał zaś, jest pewnego rodzaju abstrakcją. Może on oznaczać albo, że jesteśmy perfekcjonistami, albo nie wiemy, dokąd tak naprawdę dążymy.

W obu wypadkach Twoja wizja przyszłości na tym cierpi.

W pierwszym chcesz, aby wszystko układało się perfekcyjnie po Twojej myśli. A gdy tak nie jest  frustracja zniechęca Cię do dalszego działania.

W drugim przypadku tej wizji po prostu brak. A bez niej, jak wiesz, nie ma szans, aby ruszyć do przodu.

Jaka jest praca idealna?

Może zdziwi Cię ten akapit.

Jak to?

Jaka jest praca idealna, skoro chwilę wcześniej stwierdziliśmy, że taka praca nie istnieje?

Tak, to jest prawda, ale to, jak Twoja praca bliska jest ideałowi, zależy

uwaga…

od CIEBIE!

 

Często opowiadam o swoim doświadczeniu. Sama pracowałam na etacie.

Z boku wyglądało, że mam „pracę idealną”. Dobre zarobki.

Możliwość rozwoju itd. Mnie jednak ta praca ciągle uwierała.

Chciałam wykorzystać swój potencjał, a tam nie mogłam.

Pamiętam niezrozumienie wśród znajomych, kiedy dowiedzieli się o moich planach.

 

Tak, bałam się coś zmienić, ale miałam jasno wyznaczony cel i wiedziałam, jak go osiągnąć.

Zresztą sam dobrze wiesz, że u sąsiada trawa jest zawsze bardziej zielona 🙂 Ludzie, widząc np. przedsiębiorcę, myślą o nim, jak o kimś, kto śpi na pieniądzach.

Nauczycielom zazdroszczą tylu wolnych dni, freelancerom pracy z każdego miejsca na ziemi.

Przykłady można by mnożyć. Tak naprawdę, mimo tego, mało kto chciałby się zamienić, widząc też te trudne strony danego zawodu.

Łatwiej jest dostrzegać tylko te dobre i ich zazdrościć.

Moja nowa kariera

 

Zdradzę Ci jednak sekret. Pracę idealną możesz stworzyć sam. Oczywiście, nie unikniesz momentów gorszych i zadań, których nie lubisz, ale to, co zrobisz z tymi emocjami, zależy tylko od Ciebie.

Możesz się im poddać, a możesz zacząć działać z wizją efektu końcowego przed oczami.

Znajdź lepszą pracę

Zaprojektuj Drogę Zawodową

Kliknij i Sprawdź kiedy startuje najbliższa edycja PRogramu - nie przegap swojej szansy

Jak znaleźć pracę idealną?

Już wiesz, że to, jak bardzo Twoja praca bliska jest ideałowi, zależy od Ciebie.

Teraz podpowiem Ci, jak w takim razie znaleźć tę pracę.

Pamiętaj, że nie ma jakiegoś jednego schematu.

 

Każdy musi sam określić, czym dla niego jest idealna praca.

 

Ktoś np. powie, że idealna praca to ta, gdzie godziwie zarobi. Tylko dla jednego te godziwe zarobki to będzie 15 tys. zł, a drugiemu wystarczy 5 tys. zł.

Kiedy o tym wiesz, to łatwiej Ci określić co rozumiesz w stwierdzeniu „satysfakcja zawodowa”.

Często budzi to opory, lub traktowane jest po macoszemu, a to podstawa, aby ruszyć naprzód. Zauważam, że wiele osób traktuje poszukiwania idealnej pracy, jako wymówkę do wzięcia odpowiedzialności za to, jak funkcjonuje teraz.

znajdź pracę marzeń

 

Aby zdefiniować dla siebie satysfakcję zawodową, weź pod uwagę następujące czynniki:

 

  1. Wartości życiowe i zawodowe, jakimi się kierujesz na co dzień.
    Pracując w miejscu, w którym wyznawane są takie same zasady, czujesz się po prostu dobrze.



  2. Świadomość swoich atutów i kompetencji.
    Badania pokazują, że jeśli w danej pracy zatrudniony może w przynajmniej 70% wykorzystać swoje umiejętności, to sprawia, że czuje on, satysfakcję zawodową. Kiedy zaś nie znasz swoich atutów, trudno Ci będzie je wykorzystać.

    ———-
    Poradnik na odkrycie mocnych stron – pobierz bezpłatnie TUTAJ
    ———-
     
  3. Wizja i cel.
    Mówię o nich zawsze, ale to prawdziwa podstawa podstaw, jeśli chcesz coś w życiu osiągnąć. Kiedy masz sprecyzowaną wizję łatwiej Ci wyznaczyć konkretne cele, które do jej realizacji w prosty sposób Cię doprowadzą.


 

Zobacz, tylko 3 kroki dzielą Cię od tego, aby uświadomić sobie to, do czego dążysz.

Kiedy już będziesz to wiedzieć, możesz na tej podstawie, w łatwy sposób stworzyć dla siebie swego rodzaju autoprezentację, reklamę własnej osoby.

A stąd już tylko krok od osiągnięcia prawdziwej satysfakcji zawodowej.



Mam nadzieję, że te kilka akapitów pomogło Ci zobaczyć, że Ty sam posiadasz w rękach klucz do idealnej pracy.

Bo choć „idealne” brzmi świetnie, to „dobre” jest bardziej realne i łatwiej osiągalne.

To jak, gotowy, aby zawalczyć o własną satysfakcję zawodową?

Znajdź lepszą pracę

Zaprojektuj Drogę Zawodową

Kliknij i Sprawdź kiedy startuje najbliższa edycja PRogramu - nie przegap swojej szansy

Wzmacniaj pewność siebie

Jak nauczyć się akceptować siebie?

Samoakceptacja – autostrada do sukcesu.

Ola szła do przedszkola pełna ekscytacji ze swojej nowej fryzury. Niestety na miejscu okazało się, że inne dzieci nie podzielały jej entuzjazmu.

Wróciła więc do domu smutna i podminowana. Mama wytłumaczyła dziewczynce, że jej wartość nie leży w tym, czy innym podoba się jej fryzura, a w tym, jak ona sama się z nią czuje.

Pokazała córce, czym jest samoakceptacja.

A czy Ty możesz powiedzieć o sobie, że w pełni akceptujesz się takim, jakim jesteś?

Czym w ogóle jest samoakceptacja?

Pytanie to może wydawać Ci się błahe i proste. Ogólnie mówiąc, samoakceptacja to lubienie, akceptowanie siebie w każdym aspekcie naszego istnienia.

Ale gdybyś miał się nad tym zastanowić tak do głębi, to mogłoby się okazać, że wchodzisz na trudne dla siebie obszary, bo odkryjesz swoje zranienia. Samoakceptacja, mimo że powinna towarzyszyć nam od urodzenia, to bywa, że w naszym słowniku nie występuje w ogóle. Natura jednak nie znosi próżni, skoro więc nie ma u Ciebie samoakceptacji, jej miejsce zaczynają zajmować kompleksy…

Ale skąd się to właściwie bierze?

Przeprowadzono badania, że w wieku od dzieciństwa, do pełnoletności, najwięcej słów akceptacji i pochwał otrzymujemy do 3 roku życia.

To bardzo ważne, wtedy kształtuje się nasza osobowość.

Niestety zwykle z czasem, kiedy zaczyna się szkoła, słyszymy więcej słów krytyki i uwag różnego rodzaju, co niestety bardzo często zaburza, lub wręcz niszczy samoakceptację zbudowaną we wczesnym dzieciństwie.

Obszary samoakceptacji, czyli na jakim tle mogą rodzić się kompleksy?

Dobrze wiesz, że w dziedzinach, w których nie czujesz się pewnie, powstaje myślenie skupiające się na brakach, a stąd już krok, żeby popaść w kompleksy. W jakich zatem obszarach mogą się one pojawić? Zacznijmy od tych, które dotyczą bezpośrednio Ciebie.

  • Wygląd zewnętrzny – nie ma chyba na świecie kobiety, która w 100% byłaby zadowolona ze swojego wyglądu. Ale zaczyna to dotyczyć w coraz większym stopniu i mężczyzn. Dodatkowo wyidealizowany świat mediów społecznościowych nie pomaga w uwierzeniu w siebie, wręcz te kompleksy wzmacnia.
  • Płeć – może i w Twojej głowie pojawia się czasem myślenie typu: Gdybym był/była kobietą/mężczyzną, na pewno dostałbym/dostałabym tę pracę, czy podwyżkę.
  • Inteligencja pod ten obszar można podpiąć również wszystko, co jest związane z kompetencjami czy doświadczeniem.

Wszystkie te obszary, mogłoby się wydawać, są „nie do ruszenia”, nic nie możesz z tym zrobić, ale czy na pewno?

Może potrzebujesz na przykład zmienić styl ubierania się, lub nauczyć pewnych trików makijażowych, żeby poczuć się lepiej.

Co do inteligencji i kompetencji zawodowych – tak samo, przy odrobinie ciężkiej pracy (nikt nie mówił, że będzie łatwo) możesz wiele zmienić.

 

A kiedy nabierzesz pewności siebie na tym polu, nie będziesz czuł obaw przed tym, żeby aplikować na wymarzone stanowisko.

Gdzie jeszcze tracisz pewność i samoakceptację

Drugą grupą obszarów, w których możesz mieć problemy z samoakceptacją jest to, skąd wyszedłeś, mam tu na myśli takie kwestie jak:

  • Twoje korzenie, środowisko, z którego pochodzisz. Często widać to wśród młodych ludzi, wychodzących z tak zwanych dysfunkcyjnych rodzin, że wstydzą się oni tego faktu. Ale wcale nie potrzeba takich drastycznych przykładów.


    Niekiedy wystarczy czasem jedno słowo rodzica, nauczyciela, czy kolegi, żeby na jakimś polu nie czuć się wystarczająco pewnie. Na przykład w dzieciństwie usłyszałeś od kogoś z domowników, że nie umiesz śpiewać, więc potem nawet nie próbowałeś swoich sił w tym obszarze. Widzisz więc, jak wielką moc mogą mieć słowa.


Narodowość – nadal, niestety, zdarzają się uprzedzenia na tle narodowościowym, co również może powodować brak samoakceptacji.

Wzmacniaj pewność siebie

Ćwiczenie dla Ciebie

Poznałeś już obszary, gdzie Twoja samoakceptacja może być zaburzona. Poproszę Cię teraz, abyś wyciągnął kartkę.

Mam dla Ciebie krótkie ćwiczenie, które pomoże Ci poznać obszary, w których brak Ci samoakceptacji. Kartkę podziel na dwie części. Po jednej wypisz wszystko, co w sobie lubisz, a po drugiej to, czego nie lubisz.

Przyjrzyj się obu połowom – jeśli negatywnych cech jest więcej, oznacza to, że nie do końca akceptujesz siebie i należałoby tu popracować.

Aby dokładniej zmierzyć się z problemem, możesz spróbować dopasować rzeczy, które wypisałeś, do obszarów wymienionych powyżej. Dzięki temu odkryjesz, na jakim z nich powinieneś się skupić. Jeśli masz z tym problem, pisz śmiało, chętnie Ci pomogę.

Jak stawiać granice

Naucz się samoakceptacji i wzmocnij pewność siebie

Zapraszam Cię do 5-dniowego wyzwania, na którym nauczysz się jak akceptować siebie, by budować wewnętrzną siłę i Asertywność.

Czy samoakceptacja jest naprawdę tak ważna?

Możesz po tym ćwiczeniu zadawać sobie pytanie, czy to aż tak ważne, żeby akceptować siebie, skoro coś tam udaje Ci się zrobić i czasem nawet jesteś z siebie zadowolony.

W sumie mógłbyś nie robić z tym nic. Ale bez wiary w siebie i swoje możliwości, bez samoakceptacji właśnie, trudno będzie Ci mierzyć się z ambitnymi celami.

Zawsze kiedyś pojawi się jakiś hamulec w postaci wahania i strachu.

Zaplanuj rozwój kariery

Co zatem się dzieje, kiedy nie akceptujesz siebie?

  1. Nie doceniasz swoich atutów, bo przestajesz je dostrzegać, widzisz tylko swoje braki i na nich się skupiasz.
  2. Nie doceniasz lub umniejszasz swoje osiągnięcia (bo „miałeś szczęście”, dobry zespół, czy uważasz swój sukces za „nic wielkiego”).
  3. Czujesz się źle sam ze sobą, bo ciągle się porównujesz i krytykujesz.

Nie realizujesz swoich celów z pewnością siebie, czekasz w zasadzie tylko, aż coś pójdzie nie tak, żeby móc powiedzieć: „Wiedziałem, że tak będzie, bo brakuje mi tego i tego…”.

Jak nauczyć się samoakceptacji?

Nie ma tu niestety magicznego sposobu, bowiem czasem nasze kompleksy tworzą się i utwierdzają latami. Trudno więc w jeden dzień się ich pozbyć, bo nawet nie zawsze sobie ze wszystkich zdajemy sprawę.

 

Jak już wspomniałam, słowa mają moc. Choć prawdą jest, że negatywne zostają z nami dłużej i bardziej utrwalają się w pamięci. Nie oznacza to jednak, że z pozytywnymi słowami nie może być tak samo.

 

Zwróć więc uwagę na to, jak się do siebie zwracasz. Czy są to słowa pełne krytyki, braku akceptacji:

 

Wiedziałem, że ta prezentacja mi się nie uda. Nigdy nie nauczę się występować publicznie.

 

Czy słowa łagodne, z których płynie zrozumienie, wybaczenie:

 

No trudno, tym razem mi nie poszło, ale przecież to był mój pierwszy występ. Na następny raz przygotuję się lepiej, bo wiem, gdzie popełniłem błędy.

Najważniejszą relacją Twojego życia, jest relacja z sobą samym. Często mamy więcej wyrozumiałości, empatii i chęci pomocy dla osób nawet całkiem nam obcych, niż dla samych siebie.

 

Wzmacniaj odwagę

A to w tym wewnętrznym dialogu z samym sobą nazywa się właśnie samoakceptacja. Ciesz się swoimi sukcesami, doceniaj siebie i to, kim jesteś.

 

W skrócie „poklep się sam po plecach”, nie czekaj, aż zrobi to ktoś inny, bo możesz się nie doczekać.

W budowaniu i wzmacnianiu samoakceptacji pomoże Ci następujące zadanie

Wypisz sobie na początek jedną rzecz, którą w sobie lubisz i zacznij ją wzmacniać.

Postaraj się ją dostrzegać każdego dnia. Jeśli utrwali się ona na tyle, że nie będziesz musiał specjalnie skupiać się na niej, wybierz kolejną. I tak dalej, i tak dalej…

Do momentu, aż stwierdzisz, że w pełni się akceptujesz. Może to być praca na całe życie, ale zdecydowanie warta jest wysiłku.

To działanie wraz ze zmianą sposobu mówienia do siebie i myślenia o sobie w znaczącym stopniu wpłynie na Twoją samoakceptację. Pamiętaj jednak, że to wszystko jest procesem.

Daj więc sobie czas. Wierzę mocno w to, że Ci się uda, Ty też w to uwierz :).

Skoro mała Ola zrozumiała czym jest samoakceptacja, nauczysz się tego i Ty.

Dasz radę!

Zapraszam Cię do mega wspierającej grupy warsztatowej “Wzmocnij Pewność Siebie i Asertywność” – weź udział w wyzwaniu i osiągaj więcej. Kliknij TUTAJ i sprawdź szczegóły.

Rozwijaj talenty

Zasoby, a może braki – co rozwijać?

Na czym lepiej się skupić - brakach czy umiejętnościach?

Czy zdarzyło Ci się kiedyś nie podjąć jakiegoś działania, bo bałeś się, że nie podołasz?

Marzyłeś o czymś, ale strach paraliżował Cię dużo bardziej i w końcu nic nie zrobiłeś?

Domyślam się, że tak. Wiele osób tak ma. Przyznam, że kiedyś też tak działałam.

Dziś już wiem, że to myślenie było bezsensowne i w żaden sposób nie przyczyniało się do mojego rozwoju. Dlatego dziś wspólnie zastanowimy się nad tym, czy warto bardziej się skupiać na brakach, czy umiejętnościach.

Zapraszam do lektury!

„Jestem niewystarczający/a” – skąd się to bierze?

Kiedy cofniesz się pamięcią do lat szkolnych, na pewno przypomnisz sobie, że tam punktowało się braki wiedzy.

Na każdym kroku.

Robili to nauczyciele i rodzice.

Po co?

To ich zdaniem miało służyć Twojemu rozwojowi. Zmotywować Cię do cięższej pracy.

W końcu dostawałeś jasne wskazówki, co jeszcze robisz źle, czego nie umiesz, nad czym musisz popracować, prawda?

Ale czy rzeczywiście zachęcało Cię to do wzmożonego wysiłku? Pewnie nie do końca.

Nic więc dziwnego, że skoro od małego wciąż zwraca nam się uwagę na to, czego jeszcze nie umiemy, to widzimy tylko te deficyty. O ile w szkole każdy jest w stanie w jakiś sposób sobie z tym poradzić.

Radzimy sobie lepiej lub gorzej. To dorosłe życie mocno uwypukla to myślenie w kategoriach braków.

Zaplanuj rozwój kariery

Uwierz, w Tobie naprawdę tkwi ogromny potencjał!

Pewnie teraz myślisz sobie: Ech, to tylko gadanie… Jak mam uwierzyć w siebie, skoro nie umiem tego, tamtego.

Oczywiście, nie zabronię Ci tak myśleć, tylko zastanów się, do czego Cię to prowadzi?
Czy daje Ci to poczucie pewności siebie, czy wręcz przeciwnie – odbiera je?

 

No właśnie. Kiedy człowiek skupia się tylko na brakach, to pozbawia go energii do działania. Czasem wręcz hamuje przed podejmowaniem decyzji.

Dlaczego? Taka osoba przestaje wierzyć, że cokolwiek jej się uda.

 

A gdyby tak zmienić paradygmat myślenia?

Oczywiście, to wcale nie będzie łatwe, gwarantuję Ci jednak, że jest to możliwe!

Zanim przejdę do konkretnych wskazówek, które pomogą Ci dostrzec to, co już bezcennego masz w sobie, pozwól, że zaproszę Cię do pewnego ćwiczenia.

Gotowy?

 

Jeśli w tym momencie siedzisz, to bardzo Cię proszę, wstań.
Wyprostuj się, zamknij oczy, weź głęboki wdech i po prostu poczuj swoje ciało. Poczuj, jak mocno Twoje stopy opierają się na ziemi.
Skup się na tym uczuciu. Skoro Twoje stopy, tak niewielkie w stosunku do całego ciała, potrafią utrzymać jego ciężar, to tak samo Ty, jesteś w stanie sprostać wielu więcej wyzwaniom, niż sądzisz!

 

Zapamiętaj to uczucie, które ma w Tobie utrwalić poczucie fundamentu i zawsze, w chwilach zwątpienia, wracaj do niego.

Moja nowa kariera

Sprawdź Wyzwanie PEwność Siebie i Asertywność

Dołącz do szkoleń na żywo i wyćwicz te ważne umiejętności, aby nauczyć się doceniać siebie i stawiać granice bez poczucia winy!

Chcesz iść naprzód? Zacznij wzmacniać swoje zasoby!

Wyobraź sobie taką sytuację. Starasz się o nową pracę. Jest wymarzona. Stworzona wręcz dla Ciebie.
Idziesz na rozmowę wstępną.
W głowie kołata Ci się tylko myśl, że na pewno są lepsi od Ciebie, bo Ty nie masz doświadczenia, lub masz je za małe itd., itd.

 

Jeśli odnajdujesz się w takim sposobie myślenia, to uważaj, zdradzę Ci sekret – wymagania w rozmowie o pracę zawsze stawiane są „na wyrost” i tak naprawdę wystarczy, żebyś Ty spełniał tylko 75%.

Ważniejsze od tego, czego nie umiesz, jest zaprezentowanie tego, co umiesz w taki sposób, żeby pracodawca widział tylko Twoje zalety.

 

Prawda jest taka, że wszyscy zyskują na rozwoju swojego potencjału.
Kiedy wzmacniasz swoje talenty, możesz lepiej pracować. Doświadczenie i nauka nowych umiejętności będą jakby naturalnie szły wraz z Twoim rozwojem.

 

Jeżeli nie wiesz, czy realizujesz swój potencjał, proponuję Ci kolejne ćwiczenie, które Ci w tym pomoże. Weź kartkę papieru i odpowiedz na niej na następujące pytania:

 

  • Co już umiem (konkretnie, wypisz wszystko, co umiesz)?
  • W jaki sposób mogę wykorzystać, np. w pracy to, co już umiem (studia, szkolenia, pasje)?
  • Określ swoje fundamenty i wartości, na jakich chcesz opierać swój rozwój.
  • Bądź uważny na swoją wizję tego, co chcesz osiągnąć.

Naucz się świadomie wykorzystywać wszystkie, wypisane powyżej rzeczy.

Moja nowa kariera

Zobacz, tak niewiele wystarczy, aby zacząć cieszyć się z tego, co masz. A jeśli przyłożysz się do tego ćwiczenia solidnie, może okazać się, że zdziwią Cię wyniki. Odkryjesz potencjał, który przez ciągłe skupianie się na brakach, kurzył się na półce Twojej osobowości.

Czas go wyciągnąć i za nim podążać! Zrób to!

Osoba, która zna swoje mocne strony i swoje zasoby, jest bardziej asertywna.

 

Uwierz, aby się rozwijać, wcale nie musisz zgadzać się na to, co Ci nie odpowiada. Naprawdę nie startujesz z pozycji zero. Możesz wiele osiągnąć, jeśli tylko nauczysz się doceniać to, co już masz.

Podsumujmy.

Skupianie się na brakach jest w nas zakorzenione. To szkoła odegrała tu znaczącą rolę. Jednak to wcale nie oznacza, że to nam służy.

Tylko świadomość swoich zasobów i rozwijanie ich, daje poczucie szczęścia, które otwiera drogę do sukcesów zawodowych i nie tylko. Czas więc wyjść z tego stereotypowego myślenia i zacząć cieszyć się tym, co już masz! 

 

W komentarzu podziel się, proszę, jedną rzeczą, którą uważasz u siebie za kluczowy zasób, lub jedną, która chcesz bardziej rozwinąć.

 

👉Jeśli chcesz popracować nad przełamaniem tych schematów – zapraszam Cię do 5-dniowego wyzwania, gdzie przejdziesz transformujący proces szkoleniowy, aby wzmocnić Pewność Siebie i Asertywność. Sprawdź szczegóły TUTAJ.

Wzmacniaj zasoby
Jak stawiać granice w pracy

Asertywność w sytuacjach konfliktowych w pracy

Wiele osób ma dylematy jak zachować się w sytuacji konfliktowej w pracy. Ich zdaniem trudno panować wtedy nad emocjami. Czy rzeczywiście tak jest?
Czy radzenie sobie z konfliktem w pracy musi być skomplikowane? A co jeśli powiem Ci, że każdy – dosłownie każdy jest w stanie poradzić sobie z konfliktem w pracy? Dzisiaj podpowiem Ci jak to zrobić, by zachować swoje granice i nie łamać granic innych ludzi.

Zdolność panowania nad emocjami, to kluczowe kompetencje w pracy

Umiejętność panowania nad emocjami w pracy to kluczowa kompetencja.

 

Rekruterzy zwracają na to dużą uwagę, mają też swoje sposoby na to, by sprawdzić, jak kandydat do pracy reaguje w “bojowych” warunkach. Podczas rekrutacji nie musisz nawet uczestniczyć w takiej sytuacji. Wystarczy, że powiesz, jak zareagujesz na hipotetyczną okoliczność, a to już wiele potrafi im wyjaśnić.

Oczywiście wszyscy wiemy, że może zdarzyć się tak, że inaczej człowiek zareaguje, kiedy siedzi (w miarę spokojnie) przy stole, gdy opowiada o swojej reakcji, a inaczej, jak dochodzą prawdziwe emocje. Jednak sama odpowiedź kandydata stanowi pewnego rodzaju wskazówkę przy procesach rekrutacyjnych.

Ale wróćmy do sytuacji konfliktowych w pracy. Jak wykorzystać swoją wiedzę na temat asertywności na co dzień, by poradzić sobie z konfliktami na linii:

  • pracownik – przełożony
  • pracownik – pracownik

FILM - Asertywność w sytuacjach konfliktowych obejrzysz tutaj:

Jakie problemy najczęściej pojawiają się, przy próbie poradzenia sobie w konfliktach w pracy?

Zdarza się tak, że zaczynamy działać od razu. Nie patrzymy na to, co czujemy, a przez to nie rozumiemy też wtedy automatycznie zachowań innych osób, kiedy one reagują niezgodnie z naszymi standardami zachowań. Przykład: Nie rozumiemy zachowań histerycznych u innych osób, gdy te osoby nie radzą sobie ze stresem w pracy.

Konflikt przełożony - pracownik

Myślę, że to jedna z trudniejszych sytuacji, bo podskórnie ludzie boją się mówić szefowi w pracy co czują, właśnie w obawie przed zwolnieniem z pracy. 

Wyobraź sobie taką sytuację. Jesteś zatrudniony w firmie, w której Twój przełożony ma mniejsze kompetencje niż Ty. Oboje o tym wiecie. Początkowo to nie miało nikomu w niczym przeszkadzać. Jednak każdy kolejny dzień pokazuje, że jest inaczej. Ty nie jesteś w stanie przygasić swoich kompetencji. Nie chcesz udawać, że jest dobrze, bo codzienne sytuacje właśnie pokazują, że nie jest dobrze. Pomysły Twojego przełożonego wpływają negatywnie na działanie zespołu. Ty nie chcesz się temu przyglądać.

Co robi szef? Szef nie radzi sobie z tym jak to wygląda. Nie chce być w ten sposób traktowany, bo widział to zupełnie inaczej. W jego głowie Ty jesteś podwładnym, a on przewodzi. Zaczyna więc pokazywać Ci (a nawet dawać Ci jasno do zrozumienia), gdzie jest Twoje miejsce w szeregu.

Tak, to skomplikowana sytuacja, która będzie codziennie narastała, jeśli nikt z tym nic nie zrobi. Wszystko to może dziać się latami, aż do momentu, gdy nastąpi wybuch. Potem może już nie być co zbierać w tych relacjach…

Konflikt pracownik - pracownik

Kolejna popularna sytuacja. Och! Jakże często opisywana przez klientów podczas konsultacji.

Wyobraź sobie, że Twoja koleżanka z działu, albo z Twojego pokoju cały czas “wrzuca Ci” swoją pracę.

A co ona robi w tym czasie?

Kawa, papieros i życie towarzyskie.

Tak, są ludzie, którzy właśnie tak “pracują”.

I wyobraź sobie, że dostają za to wynagrodzenie (pewnie czasami większe niż Ty).

Jak to wygląda w praktyce?

Raz dostaniesz coś małego do zrobienia, raz większy raport. A pojutrze zadanie, które będzie wymagało od Ciebie pracy po godzinach (jeśli oczywiście chcesz dotrzymać jej deadlinu).

Twoja koleżanka na wszelkie delikatne protesty zawsze ma odpowiedź typu: 

  • “nie pomożesz mi?”, 
  • “Ty lubisz tę robotę, a ja chcę się zwolnić”, 
  • “Ty sobie z tym lepiej radzisz od zawsze”
  • “kumpeli nie pomożesz?”

Znasz to? Taka sytuacja może przerodzić się w konflikt.

Milczysz, milczysz i któregoś dnia wybuchniesz.

Wiesz co wtedy usłyszysz? “Eeeee, nie dramatyzuj!”

Tak, przepis na sytuację konfliktową mamy w tym momencie gotowy.

Ty nie radzisz sobie z emocjami, które Tobą targają.

Nie wyrażasz jasno swojego zdania, nie komunikujesz swoich potrzeb i wartości, bo milczysz.

Nie ma tu pola do relacji.

Nikt nie czuje się dobrze.

Twoje potrzeby w takiej sytuacji nie są realizowane i nie będą.

Dlaczego?

Prawdopodobnie dlatego, ponieważ oczekiwania do tej zawodowej relacji nie są takie jakbyś sobie tego życzył.

Tylko co dalej?

Pewnie zastanawiasz się teraz nad tym, co teraz możesz z tym zrobić? Jeżeli tak, to zostań i zobacz kolejne akapity.

Moja nowa kariera

Sprawdź Wyzwanie PEwność Siebie i Asertywność

Dołącz do szkoleń na żywo i wyćwicz te ważne umiejętności

Jak zapanować nad emocjami w sytuacji kryzysowej w pracy, co zrobić?

Może Cię to zdziwi, ale hasła i rady w stylu: “uspokój się” nie działają. Emocje po takich słowach nie znikają. T

o nie są dobre rady.
To nie są dobre teksty dla innych osób, więc nikogo nie częstuj takimi słowami.

Dlaczego?

Nawet dziecka nie uspokoisz w ten sposób.

Oczywiście, trzeba do konfliktu w pracy podejść inaczej. Jak? Warto nauczyć się panować nad emocjami. Tu nie chodzi o to, aby ich unikać, albo udawać, że ich nie ma. Wręcz przeciwnie.

Są więc skuteczniejsze sposoby na to, by zapanować nad kryzysem. Co podpowiadam osobom, które zgłaszają się do mnie na konsultacje?

Jeżeli chodzi o temat emocji, to trzeba postępować tak:

Krok 1: Zrozum emocje 

Zatrzymaj się na chwile i zastanów się nad tym, co czujesz?

Skąd się wzięło, to co Cię dopadło?

Gdzie był ten moment zapalny?

Czy jesteś wkurzony na siebie, czy ktoś inny to zrobił, a Ty teraz zbierasz te emocje jak magnes.

Krok 2: Nazwij swoje emocje

Nie wiem, czy wiesz, ale nazwanie swojego stanu emocjonalnego już od razu spuszcza pierwszą parę.

Takie emocje jak: złość, wściekłość, rozżalenie można szybko rozpoznać i nazwać.

Masz więc prostą okazję do tego, by pozbyć się części napięcia głośno mówiąc co czujesz w danym momencie.

Spróbuj!

Krok 3: Daj sobie prawo być w tych emocjach 

Zacznij od tego, by nie uciekać od razu od tego co czujesz. Zostań w tym. Wiem, że nie lubimy takich negatywnych emocji typu: złość, smutek, gniew, poczucie wstydu.

Trzeba jednak dać sobie prawo do nich. Nie tuszujmy tych emocji.

Dlaczego?

Bo jak człowiek z tym walczy, to efekt jest taki, że te emocje na dłużej z nami zostają. A chyba tego nie chcesz, prawda? 

PROtip:

Wyrażaj emocje w ruchu. Tak! To działa.

Co możesz zastosować? Medytacje w ruchu. Możesz spróbować wyżyć się na treningu, pobiegaj, pooddychaj.

Świadomie skup swoją uwagę na oddechu.

Po co?

To powoduje, że jesteśmy w stanie pozbyć się emocji w kontrolowany sposób. To również zwiększa stan poczucia naszej wartości.

Co jeszcze możesz zrobić?

Powiedz sobie głośno przed lustrem:

  • mam prawo postawić granice,
  • mam prawo czuć, 
  • mam prawo powiedzieć głośno jakie emocje czuje.

Czy to działa? Tak, ponieważ kiedy zdasz sobie z tego sprawę, co czujesz, to jest to zarazem uwalniające. I nagle nie musisz już działać z poziomu lęku i emocji, które do Ciebie przyszły. W pewien sposób kontrolujesz sytuację.

Ponieważ chcesz być asertywny, to musisz wiedzieć co zawsze jest początkiem nauki asertywności. Poznanie swoich granic i nazwanie emocji, które nam towarzyszą w takich kryzysowych i konfliktowych momentach.

Trenowanie komunikatu asertywności w sytuacjach konfliktowych w pracy

Nie ma nic gorszego niż działanie pod wpływem emocji i to złych emocji. I teraz uważaj na to, co przeczytasz dalej.

To, że znasz strukturę asertywnego komunikatu, to wcale nie musi oznaczać, że jesteś w stanie od razu za każdym razem go zastosować.

W przypadku, gdy dajesz sobie szansę na zrozumienie własnych emocji, to sprawia, że rozumiesz też emocje innych osób.

Nagle jesteśmy bardzo świadomi.

Wiemy, skąd się to bierze. Szanujemy siebie i inne osoby, które uczestniczą w konfliktowej rozmowie w pracy.

 

Widzisz, możesz mieć przygotowanych 7 scenariuszy rozmów z szefem, czy koleżanką z pracy.

Możesz mieć scenariusz i powtarzać go na różne sposoby, a kiedy tak naprawdę zderzysz się z osobą, z którą masz konflikt, to może pojawić się u Ciebie gula w gardle.

W głowie nagle ostanie się pustka, a Twoje nogi będą jak z waty.

To popularny stan, nie martw się, bo można sobie z tym poradzić.

 

Jak?

Trenować, trenować i jeszcze raz trenować.

Możesz stanąć przed lustrem i głośno powtarzać to, co chcesz zaprezentować, jako asertywny komunikat.

Możesz też zapisać to, co czujesz. Nie wstydź się, nie kombinuj.

Po prostu mów głośno, o tym co czujesz. Nazywaj swoje emocje.

Na koniec chciałabym, abyś to zapamiętał.

Powinieneś zawsze reagować, gdy czujesz, że Twoje granice są przekroczone. Jeśli nie zareagujesz, to sytuacja sama z siebie się nie poprawi. Śmiem twierdzić nawet, że będzie eskalowała.

Co Ci do tego będzie potrzebne?

Otwarta komunikacja i umiejętność wyjaśniania każdej sytuacji, która tego wymaga, bo jest niezgodna z Twoimi wartościami. Jeśli zależy Ci na osobie i relacji, którą masz z kimś, to polecam Ci zmiękczać swoje komunikaty.

 

Pewnie zapytasz teraz “jak można się tego nauczyć?

Choćby na moich warsztatach asertywności, na które Cię serdecznie zapraszam.

Moja nowa kariera

Sprawdź Wyzwanie PEwność Siebie i Asertywność

Dołącz do szkoleń na żywo i wyćwicz te ważne umiejętności

Zaplanuj rozwój kariery

Gdy nie lubię poniedziałków

Założę się, że kiedy zbliża się niedzielny wieczór, Ty zaczynasz myśleć już o poniedziałku? Czytasz maile, kompletujesz ubranie, obmyślasz nową drogę dojazdu, bo znowu zapowiedzieli roboty drogowe na Twojej trasie. 

Im więcej myślisz, tym bardziej się stresujesz, bo wiesz, że czeka Cię kolejny trudny dzień.Tylko, czy poniedziałek musi być najgorszym dniem tygodnia?

Przeczytaj dzisiejszy wpis, a dowiesz się z niego:

  • Co wpływa na to, że poniedziałek uważany jest za najgorszy dzień tygodnia.
  • Czy można zmienić sposób myślenia o poniedziałku?
  • Dlaczego większość z nas kładzie tak duży nacisk na pierwszy dzień tygodnia.

 

Nie lubisz poniedziałków? Może czas to zmienić. Zaczynamy.

6 powodów, dla których poniedziałek staje się najgorszym dniem tygodnia

Powód nr 1: Twój zegar biologiczny

Okazuje się, że jesteśmy niewolnikami naszych biologicznych zegarów.

Nawet jeśli na co dzień nie zwracasz na to uwagi, to kilka razy w roku spora część osób odczuwa pewne dolegliwości.

Jest to stan niepokoju albo dyskomfort związany ze zmianami, które dzieją się w naszym otoczeniu.

Zobacz. Co roku zmieniamy czas z letniego na zimowy i z zimowego na letni. Taka niewinna 1- godzinna zmiana może całkowicie zepsuć nam dzień. Zdarzyło Ci się kiedyś narzekać na ten rytuał?

No właśnie.

 

Zauważ, że sterujemy swoim zegarem częściej niż raz do roku.

Kiedy?

Nawet każdego tygodnia.

Zdziwiony?

To spójrz na kolejne zdanie. 

Większość ludzi nie śpi wystarczająco dużo w ciągu tygodnia. Mamy ambitne cele i sporo prywatnych zadań.

W ciągu tygodnia próbujemy dobę wycisnąć jak cytrynę i często sypiamy po 4-6 godzin.

 

Przychodzi jednak czas na odrobienie tych strat i wtedy robimy to w weekendy.

 

Spanie nawet przez godzinę lub dwie dodatkowo przez zaledwie dwa dni może zmylić Twój zegar biologiczny.

Według naukowców ten dodatkowy sen (!) po prostu sprawia, że ​​jesteś bardziej zmęczony na początku tygodnia. Dlaczego? Okazuje się, że może to spowolnić Twój zegar biologiczny nawet o 45 minut.

 

I właśnie to powoduje, że ​wstawanie w poniedziałek rano jest jeszcze trudniejsze, nawet jeśli myślisz, że będziesz dobrze wypoczęty, ponieważ „nadrobiłeś” sen w weekend.

Powód nr 2: Plotka i uspołecznianie

Dziwnym powodem, dla którego w poniedziałki możemy się czuć niekomfortowo jest coś, co sięga czasów jaskiniowców.

Tak! Teraz trochę prehistorii:)

Wiemy, że ludzie są zwierzętami społecznymi i najczęściej bywają szczęśliwi wtedy, kiedy czują się komfortowo w swoim „plemieniu”. Oczywiście nie wszyscy, bo jest grono osób, które woli własne 1-osobowe towarzystwo, ale dzisiaj nie o tym.

Zdaniem naukowców, którzy badają zachowania pracowników w miejscu pracy nawet po 2 dniach nieobecności musimy upewnić się, że nasze miejsce w naszym środowisku pracy jest bezpieczne.

W jaki sposób? Okazuje się, że plotkowanie ze współpracownikami jest ważną częścią przygotowań do tygodnia pracy, a jeśli tego nie zrobisz, możesz poczuć się nieswojo.

Lubimy wiedzieć co i kiedy się wydarzyło, choć to często mało istotne informacje, ale dają nam poczucie kontroli.

Dlatego też często w większych zakładach pracy można spotkać grupki osób, które tłoczą się przy ekspresach do kawy i dystrybutorach wody, które stanowią takie naturalne miejsce spotkań i wymiany zakulisowych informacji.

 

Wdrożenie hybrydowego systemu pracy po pandemii – zdecydowanie utrudnia nawiązywanie kontaktów, czy integrację.

Powód nr 3: Nagła zmiana

Czy wiesz co naukowcy odkryli, kiedy prosili ludzi (w miejscu pracy) o zapisywanie swoich emocji w regularnych odstępach czasu?

Okazywało się, że poniedziałki nie są bardziej stresujące ani przygnębiające niż wtorek, środa czy czwartek.

Zaskakujące, prawda?

Odkryli, że piątki wychodzą na pierwszy plan tylko dlatego, że ludzie wyczekują weekendu.

Poza tym wszystkie dni pracy są równie straszne.

Natomiast jeśli poprosili ludzi, aby wskazali który dzień był najgorszy, zawsze mówili, że to poniedziałek.

Sprowadza się to do faktu, że następuje większe przesunięcie emocjonalne z niedzieli (szczęśliwego weekendu) do poniedziałku (dzień roboczy).

Niż między dwoma dniami roboczymi. Więc bez względu na wszystko, poniedziałek zawsze będzie wydawał się najgorszym dniem tygodnia.

Pomyślałbyś w ten sposób?

Jak polubić swoją pracę

Powód nr 4: Gorzej się czujesz

Weekend to czas spotkań z rodziną i znajomymi i tak się składa, że te 2 dni mogą dostarczać nam nie tylko więcej czasu, ale i więcej jedzenia, picia lub używek. Potakujesz głową? No właśnie.

Jesteśmy dorośli, więc wiemy, że wszystkie te rzeczy odbijają się na Tobie fizycznie.

To jak się okazuje może być powodem, dla którego jedno z badań wykazało, że amerykańskie kobiety w każdym wieku i ze wszystkich lokalizacji czują się najmniej atrakcyjne w poniedziałki.

Skąd taki sposób myślenia? Ludzie postrzegają również poniedziałki jako najlepszy dzień na zmianę czegoś w sobie. Bardziej prawdopodobne jest, że rozważysz (lub faktycznie zaczniesz) dietę pierwszego dnia tygodnia.

Zdaniem wielu, to jest też dobry dzień na rzucenie tytoniu.

Chociaż wiemy, że są to pozytywne zmiany, to w rzeczywistości nie są one przyjemne. Bo wymagają wysiłku, zmiany nawyków i zaczynają się też z powodu złego samopoczucia, co przyczynia się do obwiniania tego nieszczęsnego poniedziałku.

Powód nr 5: Jesteś mniej zdrowy

Zdziwiony? Naukowcy twierdzą, że nie tylko czujesz się mniej zdrowy w poniedziałek, w rzeczywistości w ogóle jesteś mniej zdrowy właśnie w ten dzień.

Czytasz to zdanie raz jeszcze? To zaskakujące, prawda?

Badacze odkryli, że nawet ludzie, którzy na ogół utrzymują wagę, ważą najwięcej na początku tygodnia.

Poniedziałki to także najczęstszy dzień, w którym ludzie cierpią na ataki serca i udary.

Nawet jeśli nie trafisz do szpitala, w poniedziałek ciśnienie krwi jest wyższe, podobnie jak ogólne ryzyko zachorowania. Moim zdaniem to naprawdę ciekawe.

Powód nr 6: Nie lubisz swojej pracy

Według szeroko zakrojonego międzynarodowego sondażu Gallupa 70% ludzi nienawidzi lub w najlepszym przypadku jest „całkowicie pozbawionych” satysfakcji w swojej pracy.

Statystyki dają do myślenia, prawda?

Co jest tego powodem?

Przyczynia się to do tego, coś, co psychiatrzy i trenerzy zawodowi nazywają „Monday Blues”. Pewnie słyszałeś już to pojęcie.

Badania dowodzą, że uczucie depresji i niepokoju może rozpocząć się już w niedzielę wieczorem, prowadząc do bezproduktywnego poniedziałku.

Może dlatego 37% podań o pracę składa się we wtorki, czyli więcej niż w jakikolwiek inny dzień.

Podsumowanie

Na hasło poniedziałek masz gęsią skórkę? Może niepotrzebnie.

W większości przypadków to nasze subiektywne odczucia powodują, że traktujemy poniedziałki w wyjątkowy sposób, nadając im specjalny status.

Badania pokazują, że wpływa na nas też wiele zewnętrznych czynników, które odczytujemy i interpretujemy w taki sposób, aby dopasować je do naszej sytuacji. 

Czy jest w tym coś złego? 

Nie, ale warto mieć świadomość skąd bierze się u nas myślenie pod znakiem “nie lubię poniedziałków”.

 

Powiedz proszę, czy któryś z tych powodów Cię zdziwił?

Lubisz poniedziałki, czy wolisz wtorki? Podziel się swoją opinią w komentarzu.

Jeśli interesuje Cię temat jak zminimalizować szok pourlopowy – CZYTAJ TUTAJ

Akceptacja siebie

Samobiczowanie STOP

Mogłeś zrobić to lepiej? Czyli kilka słów o samobiczowaniu

Z perspektywy mojej pracy widzę, że jednym z głównych problemów osób, które się do mnie zgłaszają, jest samobiczowanie.

Co to oznacza? Zaraz się dowiesz.

To podejście widać w ciągłym szukaniu przyczyn niepowodzeń.

Problemem staje się nieumiejętność cieszenia się z osiągnięć i rozpamiętywanie przeszłości bez końca.

Takie podejście nie służy Ci w żadnej mierze.

A do tego może Cię to zapędzić w kozi róg.

Czy rzeczywiście mogłeś coś zrobić lepiej?

Samobiczowanie, czyli co?

Jestem pewna, że Twoja intuicja dobrze Ci podpowiada, czym jest samobiczowanie.

To karanie samego siebie, nawet w sytuacjach, które nie do końca od Ciebie zależą.

Często wiąże się z silnym poczuciem obowiązku, które narzuca nieustanne myślenie w kategoriach „można to było zrobić lepiej”, podczas gdy obiektywnie patrząc, wcale tak nie musiało być.

Kto jest najbardziej narażony na taki sposób myślenia?

Co robisz, gdy coś Ci nie wyjdzie?

Zastanów się chwilę nad pytaniem powyżej…

Jaka jest Twoja odpowiedź? Czy pojawiają się myśli typu:

O nie, znów mnie to spotyka! Lub Dlaczego nie zrobiłem tego inaczej?

Reakcje tego typu bardzo często pojawiają się, gdy zaczynasz ulegać samobiczowaniu. Wtedy albo wypierasz te trudności, albo szukasz winy w sobie, bo np. za mało się starałeś.

Takie myślenie do niczego nie prowadzi.

Wchodzisz tylko przez nie w czarne scenariusze. Bez końca analizując, co mogłeś zrobić inaczej. Jak by to określiła Ania z Zielonego Wzgórza – popadasz w otchłań rozpaczy.

I o ile każdemu co jakiś czas zdarza się taka sytuacja, to jeśli zauważysz, że w tej otchłani zaczynasz się urządzać, pora powiedzieć głośno STOP!

To, co się stało, należy już do przeszłości. Owszem, możesz wyciągnąć z tego wnioski, ale nic już nie zmienisz.

Taplanie się w tej otchłani na 100% nie pozwala ruszyć Ci z miejsca i zająć się odpowiednio tym, co dzieje się tu i teraz.

 

REakcja na sukces

Co robisz, kiedy odnosisz sukces?

To kolejne pytanie, które chciałabym Ci zadać.

Co myślisz, kiedy je słyszysz?

Czy nie łapiesz się przypadkiem na tym, że nie do końca umiesz cieszyć się swoimi sukcesami?

Ile razy zdarzyło Ci się na słowa pochwały odpowiadać: To nic takiego, udało mi się…

Często deprecjonujemy swoje osiągnięcia, umniejszając swój wkład.

Takie działanie też jest pewną formą samobiczowania, naprawdę!

I czasem przynosi o wiele gorsze skutki, niż jego oblicze dotyczące niepowodzeń.

Zaplanuj rozwój kariery

Jak przestać się samobiczować?

Zapewne zastanawiasz się teraz nad tym, jak wyjść z tego zaklętego koła? Jest na to kilka sposobów.

 

  1. Zacznij od przyjęcia swoich emocji. Nie chodzi o to, aby zaprzeczać niepowodzeniom. Możesz czuć frustrację. Możesz czuć złość na siebie, byleby nie przechodziło to w stan permanentny. Pamiętaj – im szybciej przyjmiesz swoje emocje i je zaakceptujesz, tym szybciej wrócisz do działania!

  2. Daj sobie prawo, aby myśleć o sobie dobrze.

  3. Zaakceptuj to, że czasem coś Ci nie wyjdzie.

Daj sobie przestrzeń na popełnianie błędów. Nie zatrzymuj się na nich, tylko z nauką, jaką niosą, idź dalej.

Zaplanuj rozwój kariery

Wszystkie te elementy pomogą Ci przestać ciągle rozpamiętywać błędy. Przestaniesz tkwić w wiecznej krytyce wobec siebie.

W tym procesie godne uwagi jest to, żeby za każdym razem, kiedy samobiczowanie znów chce przejąć nad Tobą kontrolę – zastanowić się.

Pomyśl, czy w danej sytuacji, zrobiłeś wszystko, co mogłeś na ten moment zrobić?

Jeśli tak, to nie ma sensu się nad tym zatrzymywać.

Taki sposób myślenia mówi o tym, że potrafisz być dla siebie dobry bez względu na sytuację.

 

Jeśli więc ciągle czujesz, że masz problem z samobiczowaniem, naucz się odpuszczać niektóre sprawy.

Prawdopodobnie nie będzie to od razu takie intuicyjne i łatwe, ale z czasem zobaczysz, że jest to możliwe.

Ciągłe wyrzucanie sobie, że czegoś nie dopilnowałeś nie pozwala iść naprzód.

Chciałabym, abyś zapamiętał dzisiejszy wpis.

A zwłaszcza ostatnie zdanie.

Nie ważne, co się dzieje – Ty zawsze jesteś O.K.

🔴 Nagranie live w tym temacie możesz obejrzeć tutaj:

Jak planować rozwój zawodowy

Jak planować w niepewnych czasach?

Ledwo przywykłeś do życia z pandemią w tle. Już wydawało Ci się, że ogarnąłeś rzeczywistość na nowo, a tu BUM! Kolejna rewelacja – wojna za naszą wschodnią granicą.

Nic dziwnego, że w obliczu tych wydarzeń zaczynasz zastanawiać się, czy w ogóle jest sens cokolwiek planować, bo rzeczywistość ostatnio, lubi nas niemile zaskakiwać.

Za chwilę pewnie wyskoczą jakieś kolejne rewelacje.

Rozumiem Twoje rozterki, jednak uwierz, teraz dobry plan jest Ci tym bardziej potrzebny. Przeczytaj dlaczego.

Czy obecne okoliczności rzeczywiście są takie wyjątkowe?

To pytanie może na początku wzbudzić w Tobie bunt, no bo jak mogę poddawać w wątpliwość coś tak oczywistego.

Zgadzam się, pandemia, wojna, to okoliczności naprawdę wyjątkowe, jeśli chodzi o skalę ich wpływu na nasze życie. Niestety każdy z nas, mniej lub bardziej odczuwał i odczuwa skutki obojga.

 

Ale pomyśl sam, czy naprawdę do tej pory Twoje życie było takie idealnie poukładane od A do Z?

Nie zdarzały Ci się żadne zwroty akcji, czy nieoczekiwane zmiany planów?

Podejrzewam, że nie.

 

W końcu jedyną pewną w naszym życiu jest to, że nie możemy być niczego pewnymi.

Ot, przykład pierwszy z brzegu – planujesz spokojny wieczór z książką, a okazuje się, że wpada do Ciebie rodzina z niezapowiedzianą wizytą i z planów nici.

 

Nie mówiąc o tym, że jeśli jesteś tym szczęściarzem, który posiada dzieci, doskonale wiesz, że dopiero przy nich nie można niczego na 100% zaplanować.

Weekendowa wycieczka do lunaparku. Świetny pomysł, dopóki w piątek wieczorem nie zorientujesz się, że jedna z Twoich pociech ma gorączkę.

Patrzysz na termometr z niedowierzaniem, a w głowie słyszysz cichy głos: „Wiedziałam, że tak będzie…”

 

Zatem patrząc na nasze życie pod kątem tego, jak wszystko jest niepewne, można łatwo dojść do wniosku, że to, co się aktualnie dzieje, jest jednym z takich właśnie wydarzeń.

Życie bez planu – czy jest możliwe?

Oczywiście, że jest.

W swojej pracy spotykam mnóstwo osób, które uważały, że nie mają po co planować, bo to zajmuje czas.

Na szczęście podczas wspólnych sesji ze mną szybko zmienili zdanie.

Owszem, może i na ułożenie planu, potrzebujesz czasu, ale za to potem o wiele więcej go zaoszczędzisz.

Dlaczego?

Brak planu rodzi chaos, niepewność.

Wszystko, co dzieje się w Twoim życiu jest przypadkowe.

 

W przeciwieństwie do osób, które mają plan, bez niego żyjesz cudzym życiem. Zamiast realizować swoje cele, miotasz się, szukając pomocy to tu, to tam.

Słuchasz „dobrych rad”, które często okazują się bezużyteczne w Twojej sytuacji, a Ty tak naprawdę ponosisz konsekwencje nieswoich decyzji.

 

Żyjąc cudzym życiem, w chaosie i bez pomysłu stoisz w miejscu. Albo kręcisz się w kółko, ale z pewnością nie posuwasz naprzód.

Plan pomaga przemyśleć wiele spraw, a bez niego wszystkie swoje decyzje podejmujesz impulsywnie.

A nie o to przecież Ci chodzi, prawda?

Nie wiem, co będzie jutro, odkładam więc wszystkie plany

Reasumując poprzedni akapit, myślę, że zgodzisz się ze mną, iż zmiany są stałym elementem naszego życia.

Tak, bywają trudne, bo zaburzają jako tako wypracowaną stabilizację.

Ale bądźmy szczerzy, nie ma szans, żeby udało nam się mieć wszystko i zawsze pod kontrolą.

 

Jeśli więc jesteś człowiekiem, który projektuje własne życie, to w przeciwieństwie do osób nie mających na nie żadnego pomysłu, zwłaszcza w sytuacjach niepewnych, powinieneś planować.

 

Tylko wtedy będziesz czuł, że:

  • masz pewien zakres kontroli nad tym, co robisz,
  • będziesz zmierzał w wyznaczonym przez siebie kierunku.

Może będziesz musiał zmienić trasę, ale koniec końców ciągle będziesz mieć cel przed oczami.

Zaplanuj rozwój kariery

Sprawdź

Akademię Satysfakcji Zawodowej i Pewności Siebie

znajdź pracę marzeń

4 elementy dobrego planu

Niewątpliwe zdajesz sobie sprawę z tego, że plany są ważne. Zwłaszcza teraz, choć prawdopodobnie zastanawiasz się, jak to robić?

Jest na to kilka sposobów.

  1. Akceptacja siebie – bez tego elementu nie ruszysz z dobrym i skutecznym planem. Tylko akceptując siebie, swoje mocne i słabe strony wiesz, jak możesz je wykorzystać.
    Zapamiętaj, najgorsze, co możesz robić, to skupiać się na tym, czego Ci brakuje, bo wtedy polegniesz na pierwszych trudnościach. Za to, kiedy skoncentrujesz się na tym, co JUŻ MASZ, na swoich zasobach, od razu poczujesz, że masz siłę do działania.



  2. Akceptacja zmienności otoczenia – to pierwszy element skutecznego planu. Tylko akceptacja uchroni Cię przed tym, żeby te wszystkie zmiany Cię za bardzo nie poturbowały.
    Dzięki takiej postawie łatwiej je przyjmiesz. Nie będziesz o nich myślał ze strachem, a pewną dozą spokoju, bo masz w razie czego plan awaryjny.




    Reasumując, wszyscy chcemy podnieść swoje życie na wyższy poziom pewności, ale tylko przy pełnej aktywnej akceptacji może Ci się to udać.

    Dlaczego piszę, że aktywnej?
    Bo w obliczu trudów mógłbyś usiąść w fotelu, założyć ręce i z akceptacją stwierdzić, że nic nie możesz, niejako usprawiedliwiając tak swoją bierność.
    Co to, to nie!
    Akceptujesz, ale tylko po to, żeby zmodyfikować swoje plany i działać dalej.



  3. Wizja i cel – kiedy już zaakceptujesz to, że życie jest pełne niepewności, przy planowaniu potrzebujesz wyznaczyć sobie cel. Pomyśl, gdzie chcesz się znaleźć za miesiąc, rok, 5 lat.
    Niech ten cel pomoże Ci kreować Twoje „dzisiaj”, żeby wizja drogi do niego, mogła Ci towarzyszyć nawet wtedy, gdy coś pójdzie nie po Twojej myśli.
    Sam więc widzisz, że posiadanie wizji i celu da Ci poczucie bezpieczeństwa.



 4. Wsparcie – kiedy wyznaczysz sobie cel, w drodze do niego wsparcie jest niewątpliwe potrzebne. Nic tak nie motywuje do działania, jak życzliwi ludzie, którzy dopingują Cię w realizacji planów.


Gdzie szukać wsparcia?

Nie martw się, jeśli wśród rodziny, czy przyjaciół trudno o wsparcie. Możesz przecież skorzystać z różnych grup w Social Mediach.

>Zapraszam go grupy SAtysfakcja Zawodowa – strategia i realizacja<<

Nie bez znaczenia jest też pomoc doświadczonego coacha, który nie dość, że pomoże Ci sprecyzować Twoją wizję, to jeszcze wesprze i doradzi w tych wszystkich nieprzewidzianych okolicznościach.

Z takiego wsparcia możesz skorzystać u mnie.

Umówmy się na bezpłatną konsultację.

I na koniec podkreślę raz jeszcze. Tak, to racja, że żyjemy w bardzo skomplikowanych czasach.

Niepewność utrudnia wiele, ale już wiesz, jak sobie, mimo to, pomóc. Aby Twoje życie nie stało się serią przypadków, a dawało Ci satysfakcję z tego, że wiesz, dokąd dążysz i znasz drogę – PLANUJ.

Nie bój się, że coś pójdzie nie tak.

Z pewnością jakiś element kiedyś się posypie, ale z planem Cię to nie załamie, za to bardziej zmotywuje.

Nie poddawaj się więc ogólnemu zniechęceniu, tylko walcz o swoje!

Wzmacniaj poczucie własnej wartości

Kto ma największy wpływ na Twoją pewność siebie?

Może i rano wstałeś z uśmiechem na twarzy, ale jestem pewna, że po takiej sesji porównywania się, czujesz się kiepsko. 

Ile razy w ciągu dnia zdarza Ci się pomyśleć o spotkanej gdzieś przypadkowo osobie: „Jak ja jej zazdroszczę…” i tu w głowie płynie cała litania, w czym ta osoba jest lepsza od Ciebie.

Energia do działania wyparowała, a Twoja pewność siebie jest bliska zeru. Wydawałoby się więc, że Twoja pewność siebie może zależeć od innych.

Ale czy na pewno? [VLOG]

Jak kształtuje się pewność siebie?

Nie odkryję tu Ameryki, jeśli powiem Ci, że Twoja pewność siebie kształtowała się już od urodzenia. Jeśli Twoi rodzice reagowali czułością i troską na Twój płacz jako niemowlaka, to wzrastałeś w poczuciu bezpieczeństwa.

 

 

Dorastałeś w poczuciu sprawstwa i wiary w swoje możliwości.

Działo się to w toku rozwoju, kiedy rodzice dawali Ci przestrzeń na samodzielne podejmowanie decyzji.

Zdobywając coraz to nowe umiejętności uczyłeś  się ponosić konsekwencje swoich decyzji.

 

Niestety, wiele osób nie ma takich doświadczeń.

A my, ludzie, potrzebujemy kontaktu z innymi, szukając u nich potwierdzenia swojej wartości.

Jeśli więc w dzieciństwie czyjeś potrzeby były deprecjonowane, to zaczynał on wierzyć, że nic nie znaczy, skoro nikt się nim nie interesuje.

 

Drugą skrajnością mogła być nadmierna kontrola rodziców, którzy wyręczali je i nie pozwalali działać samemu.

Dzieje się tak z obawy przed utratą władzy nad dzieckiem, czy z pragnienia jego ochrony. 

Ten sposób wychowania też mocno wpływa na pewność siebie dziecka, które boi się podjąć jakiekolwiek działanie, bo cały czas otrzymuje sygnał, że sobie nie poradzi.

Wydawałoby się więc, że jeśli rodzina nas tak mocno mogła ukształtować, środowisko potem tylko te cechy utwierdziło, to w dorosłym życiu już nie ma rady. Albo ktoś jest pewny siebie, albo nie i koniec.

Twoje życie, to Twoja odpowiedzialność

W zasadzie, na poprzednim akapicie mogłabym skończyć, gdyby to było prawdą. Poniekąd tak jest, środowisko mocno warunkuje nasze poczucie bezpieczeństwa, ale o nim NIE DECYDUJE

Oczywiście, trudno jest wyjść ze starych schematów. Łatwiej jest zwalić winę za niepowodzenia, mówiąc: „Nigdy mi się nic nie udaje. Jestem do niczego”, niż wziąć za nie odpowiedzialność i coś zmienić. Łatwiej jest dokonywać wyborów, kierując się opinią innych, bo potem zawsze można wskazać winnego w tamtej osobie, niż znowu, samemu wziąć odpowiedzialność.

Niestety, żyjąc w taki sposób, oddajesz władzę nad swoim życiem w obce ręce. To nie Ty wyznaczasz kierunek, do którego zmierzasz, tylko pozwalasz, aby inni za Ciebie to robili.

Jeśli działasz w ten sposób, to nie dziw się, że ciągle czujesz się źle ze sobą i swoim życiem.

Pewność siebie daje wolność

Zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli zawsze żyłeś cudzym życiem, nagła zmiana w tej materii może być trudna, ale nie niemożliwa, a wręcz konieczna!

Przede wszystkim, zapamiętaj, że pewność siebie pozwoli Ci podejmować swoje własne decyzje. Możesz oczywiście szukać rady u kogoś bardziej doświadczonego. Ale nie potraktujesz zdania innych, jak wyroczni, tylko ostateczne słowo będzie należało do Ciebie. 

 

Niewątpliwie warto zadbać o przyjaźń z samym sobą i zaufanie do siebie, ponieważ to daje Ci wolność. Przestajesz się bać, ale pełen energii wychodzisz do życia, żeby zbierać nowe doświadczenia. 

Zmiana jest możliwa

Pewność siebie zależy od Ciebie!

Możliwe, że miałeś trudne doświadczenia, które Twoją pewnością siebie zachwiały.

Ale nie pozwól się im zamknąć na świat i na siebie samego. W opozycji do ciągłego kierowania się opinią innych na swój temat – zacznij wierzyć w siebie!

To jak o sobie myślisz, jest Twoją indywidualną decyzją.

Tak samo, to, czy pozwalasz innym na krytykowanie Ciebie i czy to ma wpływ na Twoje postrzeganie siebie. Niewątpliwie, jako dziecko mogłeś nie być tego świadomy.

Niegdyś nie miałeś też narzędzi, aby tym niszczącym schematom się przeciwstawiać.

Jako dorosły, masz na to wpływ i od Ciebie zależy, czy z tego skorzystasz.

Nic nie dzieje się ot tak!

Budowanie pewności siebie to ciągły proces. Nie jest on wynikiem jakiegoś jednorazowego wielkiego działania, ale składa się z wielu małych kroczków.

Podpowiem Ci coś.

Kiedy na sesjach z klientami pracujemy nad tym tematem, bardzo zachęcam ich do pracy z dziennikiem marzeń, czy wdzięczności.

Spróbuj, bo widząc, ile już masz, łatwiej będzie Ci się otworzyć na nowe.

Zaczniesz wierzyć, że nawet marzenia są w zasięgu Twojej ręki.

Zaplanuj rozwój kariery

Sprawdź

Akademię Satysfakcji Zawodowej i Pewności Siebie

Podsumowując.

Jakkolwiek mogłoby się wydawać, że pewność siebie jest nie do ruszenia, bo albo ją masz, albo nie, widzisz, że mimo tej powszechnej opinii wcale tak nie jest.

Dlatego nie poddawaj się opinii innych o sobie.

Małymi krokami zaprzyjaźnij się ze sobą, a już niedługo zobaczysz, że możesz wiele zdziałać, bo pewności siebie naprawdę można się nauczyć!

Małe kroki