Wzmocnij siebie

Jak zmienić nawyk zamartwiania się?

„Umysł sam przez się może zamienić niebo w piekło i piekło w niebo”.

Te słowa Johna Miltona doskonale oddają to, co robi z nami i naszym życiem zamartwianie się.

Nie ważne, ile masz na koncie, gdzie pracujesz, lub mieszkasz. Tendencje do nadmiernego pielęgnowania zmartwień ma każdy z nas.

Niestety nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, ile złego nadmierne negatywne myślenie, może uczynić w ich życiu.

Zmartwienia potrafią zabić

Przyjrzyjmy się najpierw etymologii słowa „zmartwienie”, „martwić się”. Na pewno zauważasz, że wybrzmiewa tam mocno człon „martwy”.

Nasz język tym słowem doskonale oddaje to, co robią z nami właśnie zmartwienia – „zabijają” nas. Może nie fizycznie (choć nadmierny stres z nimi związany jest dla zdrowia bardzo szkodliwy).

Ale na pewno uśmiercają naszego ducha, odbierają zapał i chęć do działania.

Ciągle martwiąc się, pozbawiamy energii przede wszystkim siebie, ale też i innych.

To samo tyczy się osób z naszego otoczenia, które swoim nadmiernym przejmowaniem się, odbierają nam radość do życia.
W przeciwieństwie do osób pełnych energii i entuzjazmu, które nas motywują.

Sam więc widzisz, jak ważne jest, aby zwłaszcza w takich trudnych chwilach, otaczać się odpowiednimi osobami.

Co „daje” zamartwianie się?

Wiesz już, co kręcenie czarnych scenariuszy Ci odbiera – werwę i chęć do działania. Nie pozostaje jednak po tym próżnia, bo zamiast energii, „otrzymujesz” życie pełne lęku, niepokoju, stresu.

Zaczynasz odbierać je, jako udrękę, tracisz nadzieję na poprawę sytuacji, czujesz zniechęcenie do jakiegokolwiek działania.

W związku z tym przestajesz dostrzegać rozwiązania, bo ta ciągła niepewność odcina Ci zdolność racjonalnego myślenia.

Sam widzisz, z ciągłego martwienia się, sprawdzania wiadomości po 100 razy dziennie, nie rodzi się nic dobrego. Jedyne, czego możesz oczekiwać, to permanentne wejście w taki stan.
Potem nie będziesz już potrzebował nawet wojny, aby czuć ciągle napięcie i stres, bo zaczniesz martwić się dosłownie o wszystko.

Czarne scenariusze, jakie kreujesz, tworzą wokół Ciebie złą energię, która na dobre może zahamować Twój wzrost i rozwój.

Nie idź tą drogą!

Wzmocnij Wewnętrzną Siłę

KLIKNIJ TU i Sprawdź najbliższe terminy 5-dniowego warsztatu online.

Z nawykowego zamartwiania się można się wyleczyć

Nie chcę, żeby ten wpis Cię przytłoczył, ale musiałam pokazać Ci na początku wszystkie możliwe konsekwencje kręcenia czarnych wizji, żeby Cię przed tym przestrzec. Niech Cię to jednak totalnie nie pogrąży w smutku, a stanie się punktem zwrotnym do zmiany na lepsze. Z zamartwiania się o wszystko można się wyleczyć, zaraz Ci powiem jak.

 

Zaopiekuj się swoimi emocjami

Zanim będziesz mógł zająć się swoimi emocjami, dobrze jest najpierw je wszystkie ponazywać. Zapytaj więc siebie: „Czego konkretnie się boję”? „Co teraz czuję”? Niech Twoja odpowiedź będzie szczera. Przyjmij teraz te emocje. Takie zatrzymanie się nad sobą, zastanowienie, niewątpliwie bardzo pomaga wyjść ze stanu ciągłego zamartwiania się.

Najgorsze, co mógłbyś zrobić, to zamrozić swoje emocje, lub wręcz im zaprzeczyć, nie tędy droga.

 

Zaakceptuj to, co się dzieje

Akceptacja tego, jaki jest świat, tego, że nasze życie jest nieprzewidywalne, są kamieniem milowym na drodze do uleczenia. Pozwól sobie na uśmiech, na zmianę tematu.
Nie bój się, że ktoś pomyśli, że jesteś nieczuły, bo nie mówisz ciągle o wojnie i uchodźcach.

Każdy ma prawo i obowiązek do dbania o siebie i swój dobrostan.

Możesz tu obrać albo drogę ofiary, która bezwolnie poddaje się temu całemu złu albo drogę działania. Wtedy z wyższą energią mierzysz się z tym, co Ci dzień przynosi.

 

Skup się na działaniu i zadbaj o swoją dobrą energię

Działanie wyciąga z dołka emocjonalnego. Nie chodzi więc tu tylko np. w obecnej sytuacji, o pomoc potrzebującym. Jeśli oczywiście to da Ci poczucie spokoju, to jak najbardziej pomagaj. Do tego też Cię bardzo zachęcam!

Mówiąc jednak o działaniu mam też na myśli coś innego. Podczas gdy niesiesz pomoc innym, powinieneś zatroszczyć się też o siebie.
Tylko mając wysoki poziom energii, będziesz mógł realnie nieść pomoc.
Zatem jeśli czujesz przytłoczenie zmartwieniami, nie bój się wyjść na spacer, czy nawet na chwilę gdzieś wyjechać.

Umów się na rozmowę o głupotach z kimś bliskim i ciesz się chwilą.

To samo tyczy się Twojego samopoczucia. Czujesz, że potrzebujesz popłakać – płacz, czujesz, że chcesz pogadać – zrób to.

Działanie w kierunku zmniejszenia napięcia emocjonalnego pomoże Ci zachować trzeźwość umysłu i po prostu lepiej funkcjonować.

Pamiętaj, pomoc jest ważna, ale musisz też żyć swoim życiem, które przecież się nie zatrzymało.

Sama tak robię i to działa. Z pewnością widzisz u mnie treści dotyczące Ukrainy, przeplatane merytorycznymi rzeczami. Robię tak po pierwsze dla swojego własnego zdrowia psychicznego, a po drugie dla Twojego też. W końcu wyjście z nawykowych zmartwień jest także formą samorozwoju.

Obejrzyj film w temacie artykułu TUTAJ

Zastosuj „dietę niskoinformacyjną”


Wiem, że trudno Ci wytrzymać, żeby nie sprawdzić kolejnych doniesień z frontu. Dla swojego dobra proszę Cię jednak ogranicz to.

Zwłaszcza jeśli masz dzieci, które chłoną wszystko jak gąbka i rzeczy, które dla Ciebie są trudne, dla nich mogą wręcz stać się traumą.

Z pewnością nie będzie to łatwe, ale ograniczenie informacji wyjdzie Ci tylko na zdrowie.

W dziennikach publikowane są negatywne w większości informacje ze świata.

Pamiętaj też, że gdy już chcesz się czegoś dowiedzieć, szukaj rzetelnych źródeł.

Dzisiejsza walka ma na celu rozchwianie emocjonalne też nas, pozbawienie energii poprzez poczucie beznadziei, jaką niesie ze sobą dezinformacja.

Nie możemy się temu poddawać.

 

Pielęgnuj wdzięczność

Może wydaje Ci się nie na miejscu, radość ze słonecznego dnia, z czasu z dziećmi, podczas gdy nasi sąsiedzi walczą o życie.

Tak, to jest trudne, bezsprzecznie.

Mimo to, proszę, ciesz się tym. Szukaj tych małych iskierek nadziei każdego dnia, bo tylko wtedy wniesiesz pozytywną energię w świat.

Pomyśl sam, żołnierze, którzy teraz walczą za swój kraj, nie potrzebują naszych łez i narzekania.

Im potrzeba uśmiechu i nadziei, wiary w to, że wszystko będzie dobrze.

Dlatego naucz się cieszyć i doceniać to co masz, żeby potem móc to nieść dalej.

Wracając do słów Johna Miltona, rób wszystko, aby Twój umysł zamieniał piekło zamartwiania się, w niebo działania i pozytywnej energii.

ŻYJ!

Tagi: Brak tagów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *